wtorek, 20 grudnia 2011

Hejka wszystkim Asom - odcinek 3

Pierwszy raz na uczelni. Trema. Pierwszy kontakt z koleżanką z roku. Fantastyczny koleś. Intensywne życie towarzyskie studenta. Wkręt.


Wreszcie doczekałem się – nadszedł dzień pierwszych zajęć na uczelni. Wstałem wcześnie rano i wykonałem ponadnormatywne czynności higieniczne, skutkiem czego mój wygląd i urok osobisty prezentował się o co najmniej 200 % efektywniej niż zwykle. Nie ubrałem jednak swojego stroju superbohatera, lecz modne młodzieżowe ciuchy. Mam niezłe rozeznanie w sprawach mody – muszę się Wam przyznać, że znam się bardzo dobrze na tym co jest na topie – i to nie tylko w kwestiach odzieżowych. Ten, Który Mnie Wymyślił, obdarowując mnie doświadczeniem życiowym dziewiętnastolatka, zadbał o wszystkie istotne szczegóły.

Zgodnie z planem zajęć, który otrzymałem od przesympatycznej pani z dziekanatu, pojawiłem się w szkolnej sali, gdzie było już kilka osób. Szczerze mówiąc czułem się bardzo niepewnie. Po prostu bałem się tego, jak zostanę przyjęty przez innych studentów. Potem dowiedziałem się, że zjawisko strachu, które mną zawładnęło ludzie nazywają tremą. 

W pomieszczeniu większość stanowiły dziewczyny. Moje doświadczenie życiowe dziewiętnastolatka podpowiedziało mi, że są one zazwyczaj śmielsze od nas chłopaków i bardziej bezpośrednie. To się w zasadzie potwierdziło.

Gdy tylko stanąłem w drzwiach – wszystkie otaksowały mnie szybko wzrokiem. Nie będę ukrywać, że niektóre nawet z bardzo dużym zainteresowaniem. Musicie wiedzieć, że dziewczyny tym się różnią od chłopaków, że posiadają dar patrzenia sferycznego, zaś my faceci jedynie punktowego. Dlatego też, nasze koleżanki zazwyczaj potrzebują jedynie ułamka sekundy, żeby dokonać oceny wizualnej jakiejś osoby, rzeczy, czy zjawiska. A jak powszechnie wiadomo liczy się przede wszystkim pierwsze wrażenie.

Chyba nie wypadłem najgorzej, bo jedna z moich nowych koleżanek, krótkowłosa brunetka o miłym spojrzeniu i zniewalającym uśmiechu (później dowiedziałem się, że na imię ma Iwona) podeszła do mnie i rzekła przeciągle (chyba dlatego, że żuła gumę):

- Czeeeeść, a ty skąd się tu wziąłeś?

Już chciałem odpowiedzieć, że stworzyła mnie Wiśnia według koncepcji Tego, Który Mnie Wymyślił,  ale ugryzłem się w język, gdyż moje doświadczenie życiowe dziewiętnastolatka podpowiedziało mi, że nie zostanę właściwie zrozumiany.

- Nieważne skąd, ważne, że dobrze trafiłem – odpowiadając zajrzałem głęboko w jej wielkie oczy. Stwierdziłem, że odniosło to zadziwiający skutek:
- Fajnie, że jesteś – powiedziała prawie szeptem i oddaliła  się kołyszącym krokiem do swoich koleżanek, zapewne podzielić się swoim pierwszym wrażeniem na mój temat.

Ja tymczasem podszedłem do chłopaków – było ich raptem czterech. Przywitałem się i zacząłem od małego wprowadzającego small talku na niezobowiązujący temat planu zajęć. Wszyscy szybko doszliśmy do wniosku, że nie istnieje dla nas zagrożenie przemęczenia się nauką, zaś wolny czas należy poświęcić na przyjemności. Jak to powiedział mój nowy kolega Max: "na intensywne życie towarzyskie oraz realizowanie WKRĘTA".

Zanim jednak zrelacjonuję Wam tę rozmowę muszę napisać klika słów o Maxie. Jest to najbardziej wyróżniający się chłopak na naszym roku. Nosi fantazyjnie postawione blond włosy oraz ubrania typowe dla streetmenów. Poza tym umie świetnie opowiadać. Ogólnie sprawia wrażenie, że zna życie lepiej od innych. Jednym słowem jest to taki typowy „fantastyczny koleś”.

Max twierdzi, że intensywne życie towarzyskie polega przede wszystkim na częstym bywaniu w miejscach, które nazywa się  ogólnie klubami. Oczywiście nie chodzi tu o kluby sportowe, lecz miejsca, gdzie można wyżyć się w sposób hedonistyczny (to określenie Maxa). W klubach robi się różne rzeczy: degustuje się napoje, wymienia poglądy, traci miło czas, słucha muzyki, niekiedy tańczy, ale najważniejsze czynności to obserwowanie i zawieranie znajomości. Max powiedział, że te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalnie związane. Zasadniczo, najpierw się obserwuje, a potem zawiera znajomość. Także druga strona, która chce nas poznać, także zazwyczaj najpierw obserwuje. Obserwowanie to proces dość długotrwały. Dlatego wymaga wspomagania w postaci napoju w wersji „long” - żeby się nie nudzić i uzasadnić swój pobyt w klubie. Zrozumiałem więc, że skoro obserwowanie jest takie ważne, to równie istotna jest prezencja. I tu się dopiero zaczyna, według Maxa, prawdziwa proza życia - sfera, w której znaczenia nabiera "struktura portfela", czyli kasa. Nie wchodząc w szczegóły można stwierdzić, że jeśli czyjaś prezencja jest na wysokim poziomie, to wszyscy inni będą hipotetycznie zakładać, że  sytuacja finansowa tego kogoś jest również na wysokim poziomie, a to ponoć bardzo ułatwia zawieranie znajomości. Szczerze mówiąc bardzo mnie to zdziwiło, gdyż Ten, Który Mnie Wymyślił obdarzył mnie przekonaniem, że u człowieka liczy się przede wszystkim osobowość. Powiedziałem to moim kolegom, lecz oni nie zgodzili się ze mną. Wyrazili wspólny pogląd, że to jakim się jest człowiekiem jest oczywiście bardzo istotne, ale najważniejszą rolę odgrywa prezencja i „struktura portfela”.

- Takie jest prawo czasów pop kultury – wytłumaczył mi Max.

Max twierdzi także, że prawdziwy młody mężczyzna, odgrywający ważną rolę społeczną studenta, powinien nie tylko realizować się poprzez prowadzenia intensywnego życia towarzyskiego. Prawdziwy student musi mieć jeszcze  WKRĘTA, czyli coś co naprawdę uwielbia robić, coś co rozpala jego wyobraźnię, co wzbogaca życie na tyle, by można je określić mianem wartościowego i ... burzliwego zarazem. Wkręt, moi drodzy, to coś więcej niż hobby. To unikalna filozofia, która pozwala zrozumieć sens życia, docenić jego koloryt i intensywność oraz zasmakować w prawdziwej, egzystencjalnej wolności. I jeszcze jedna uwaga. Wkręt nie ma nic wspólnego z modą. Ci, którzy realizują wkręta nie robią tego, by być trendy, jazzy i cool. Robią to, bo pragną to robić. 

wtorek, 29 listopada 2011

Hejka wszystkim Asom - odcinek 2

   Jak już wspomniałem, artystka Wiśnia namalowała mi twarz i strój. Po tym jak zaistniałem musiałem zdecydować się z czego będę żyć. Zresztą uświadomił mi to Ten, Który Mnie Wymyślił.

- Co ty w zasadzie zamierzasz robić w naszym świecie – zapytał
- No, nie wiem. A co ty robisz ?
- W ciągu dnia większość czasu spędzam w pracy. Później wkręcam się. 
- Co to znaczy „pracować” i „wkręcać się”? - spytałem zaciekawiony. 
- „Pracować” oznacza zarabianie pieniędzy, a „wkręcać się” oznacza robienie tego co się szczególnie lubi robić, bo musisz wiedzieć, że życie bez wkręta nie ma większego sensu – Ten, Który Mnie Wymyślił odpowiedział bardzo tajemniczo i skomplikowanie. 
- A po co zarabia się pieniądze? - tym razem zapytałem wstydliwie, gdyż głupio mi było, że tak mało wiem o świecie, w którym mam żyć. 
   Ten, Który Mnie Wymyślił długo wyjaśniał mi na czym to wszystko polega. Ostatecznie stwierdziłem , że chciałbym robić to samo co on, to znaczy w ten sam sposób zarabiać pieniądze. 
- To się da załatwić – stwierdził. - Najpierw jednak musisz zdobyć odpowiednie wykształcenie, czyli skończyć konkretną szkołę.
   Ten, Który Mnie Wymyślił opowiedział mi także, że wymyślając mnie, dał mi na początek doświadczenie życiowe typowego dziewiętnastolatka.
- Co to znaczy? – byłem bardzo zaniepokojony.
- Jak się skoncentrujesz i pomyszkujesz wewnątrz swojego mózgu to stwierdzisz, że jesteś typowym dziewiętnastolatkiem – odpowiedział. 
   Za jego radą zacząłem przeszukiwać przepastne pokłady swojej pamięci. Trwało to trochę, ale opłaciło się. Połączyłem ze sobą kilkaset milionów neuronów i w jednej chwili zobaczyłem całe swoje doświadczenie, które rzeczywiście było typowe dla dziewiętnastolatka. Poczułem się dobrze. 
- No, skoro jesteś po maturze – stwierdził Ten, Który Mnie Wymyślił – to możesz iść na studia.
- Masz jakąś propozycję?
- Jeśli chcesz robić to co ja, to musisz skończyć taką samą szkołę – odpowiedział. 
  I tak zacząłem studiować w Asesorze. Szkoła, ze względu na mój charakterystyczny wygląd, zaproponowała mi od razu kilka jobów. Występuję więc od czasu do czasu na targach edukacyjnych oraz innych imprezach w swoim wspaniałym stroju. W ten sposób zacząłem zarabiać pieniądze.
   Od nazwy szkoły przyjąłem także pseudonim artystyczny: SuperAs z Asesora. 

Hejka wszystkim Asom - odcinek 1

   Zanim zacznę opowiadać Wam moje przygody muszę najpierw napisać skąd się wziąłem. Nieważne kto mnie wymyślił - ważne, kto dał mi twarz. Narysowała mnie Wiśnia. To pseudonim artystyczny jednej bardzo utalentowanej laski z Wrocławia.

Wiśnia narysowała mnie na wzór popularnego gościa z Ameryki, który wsławił się tym, że dzięki niemu wzrosła konsumpcja chipsów i popcornu  w Stanach. Po prostu amerykańskie dzieciaki podczas czytania komiksów z jego udziałem, czy też oglądania jego przygód filmowych wcinały non stop ziemniaczane, obsmażone płatki lub kukurydziane wióry. Dlatego teraz wielu starszych Amerykanów ma problemy  z otyłością i generalnie choruje na serce. Wielu z nich nie zrezygnowało jednak  z jedzenia chipsów, za to musi jeździć po nie do supermarketów na elektrycznych wózkach inwalidzkich. Wniosek stąd taki, że lepiej nie jeść chipsów i popcornu.